Bohaterowie ostatnich dni

Posted by: adminin Dziennik
1
lut

A właściwie bohaterki. Monisia, moja siostra, która po zakończonej z sukcesem sesji na szczecińskim wydziale lekarskim przyjechała do nas w odwiedziny i Fioneczka, która zafundowała sobie bakteryjne zapalenie odźwiernika i napędziła nam niezłego stracha. Objawy sugerujące początkowo niegroźny nieżyt żołądka nie ustąpiły po 24 – godzinnej głodówce i mocnej herbatce. Dopiero seria badań z rtg z kontrastem włącznie ujawniła problem i pozwoliła zastosować odpowiednie leczenie, na które organizm Fionusi pozytywnie reaguje. Boję się zapeszać, ale od wczoraj moja najstarsza sunia czuje się całkiem dobrze. Był to nasz pierwszy dzień od pięciu bez wymiotów, bolesnych skurczy brzuszka, apatii i braku chęci do czegokolwiek. Pierwszy, w którym od kilku dni trochę odetchnęliśmy martwiąc się o naszą psinkę.
Mam nadzieję, że teraz będzie już tylko lepiej, że żołądek Fionki i jelitka zaczną pracować jak powinny i że farmakologia pomoże na tyle, że obędzie się bez ostateczności – zabiegu pod narkozą.
Fakt, że nasze życie od kilku dni toczy się wyłącznie wokół Fionki jest naturalnie oczywisty. Do lecznicy jeździmy codziennie, co dwie godziny podajemy zmiksowane jedzonko w bardzo małych ilościach, kroplówki, leki.
kroplówka w komfortowych warunkachFionusia bardzo kochana i cierpliwa w tej chorobie. Przy kroplówkach leży grzecznie, przy zastrzykach ani drgnie. Krzyś i Simonka rozumieją, że Fioneczka chora i zapewniają jej maksimum spokoju, choć dziś to właśnie nasza rekonwalescentka ma największą ochotę na harce :-)
I tak to moja siostra chcąc zapewnić sobie trochę rozrywki i odpoczynku po trudach egzaminacyjnej sesji,tuż przed wizytą w lecznicy trafiła w sam środek fionusiowego zamieszania. Nie ominęły jej więc ani nocne eskapady w poszukiwaniu dyżurujących aptek, ani wyjazdy do lecznicy, ani dyżury przy podawaniu kroplówek.
Mam nadzieję kochana, że mimo wszystko nie najgorzej Ci tu u nas było ;-)

Fakt, że nasze życie i dom zdominowały psy jest naturalnie rzeczą niezaprzeczalną. Model rodziny w liczbie dwóch jedynie ludzi przy trójce czworonogów, to model nieco odbiegający wzorcowemu małżeństwu z dwójką dzieci i labradorem ;-) W związku z tym, nasze problemy, obowiązki, wygląd domu a nawet podświadomy dobór znajomych i przyjaciół, są po prostu nieco inne i stanowią dowody klasycznego “zapsienia” ;-)
Po pierwsze, nikt, absolutnie nikt nie zrozumie lepiej psiarza niż drugi psiarz. Tematów do rozmów jest bez liku – od wzajemnego wspierania się w różnych chorobach czy przypadłościach pupili, poprzez literaturę, uwagi na temat żywienia, doniesień z psich konkursów piękności itd., itd. Konieczną wręcz rzeczą przy tego typu znajomościach jest ustawienie tanich połączeń z tymi najbliższymi osobami – inaczej grozi nam bankructwo ;-)
Po drugie – kalendarz! Przy naszej trójce shar peików, rzecz dla mnie niezbędna. Praktycznie nie ma tygodnia, w którym tenże nie przypomniałby mi o jakimś szczepieniu, badaniu kontrolnym, konieczności aplikacji środków przeciwko pasożytom, zamówieniu karmy, jakiegoś suplementu, zapłaceniu podatku, uiszczeniu opłat związkowych, itd., itd. Właściwie, nie notuję jedynie rzeczy oczywistych, czyli zabiegów pielęgnacyjnych, a uwierzcie, że posiadanie stadka psów zobowiązuje do systematyczności.
Po trzecie – dom. On też zapsiony i to nie tylko pod względem mieszkańców, ale i akcesoriów tymże potrzebnych. Znalazłam sposób na upchnięcie prawie wszystkich w jednych miejscu, a przez sześć lat zamieszkiwania pod jednym dachem z psami, uzbierało się tego na prawdę sporo. Sposób ten to nic innego jak wygospodarowanie szafy na potrzeby stadka – całej szafy i to całkiem sporych rozmiarów. Nie wierzycie? No to uwaga:
- spód szafy zajmują worki z karmą. Przy trójce psiaków zamówienie jednego worka jest dla mnie po prostu niepraktyczne, bo ledwo co go otworzę, za chwilę jest już pusty. Zamawiam więc dwa, a najchętniej trzy worki jednoczeście, takie 17 – 20 -kilowe, przy czym pierwszy ląduje w wiaderku na nią przeznaczonym w kuchni, pozostałe czekają na swoją kolej właśnie w szafie.
- na spodzie szafy miejsce znalazły też zapasowe legowiska, takie domowe w liczbie dwóch i wyjazdowe w liczbie trzech. Jedynym “porządnym” shar peiem, który w naszym domu z takiego korzysta jest Krzyś.Panny preferują łóżko pańciów. Nigdy jednak nie wiadomo co psiarzowi strzeli do głowy i czy przypadkiem nie wpadnie na pomysł sprowadzenia kolejnego psa, więc zapasowe legowiska, w bardzo dobrym stanie, czekają sobie w psiej szafie na zużycie krzysiowego lub jakiś dziki pomysł pańci ;-) Tuż obok nich złożony transporter dla psiaków – pożyczony przed naszą pierwszą wystawą od Natalki, której nie spieszy się, by go odzyskać ;-) Upchnięte zostały tu także plecaki i torba turystyczna. Wiadomo – na różnego rodzaju wyjazdy trzeba spakować też czworonożne “dzieciaki” ;-)
- spód szafy zajmuje również zapas świeżo upranych kocy, kocyków i wszelkiego rodzaju narzut, którymi to psiarze zabezpieczają swoje sofy i fotele przed oczywistą dewastacją psich pazurów
- największa liczba półek w naszej sharpeiowej szafie przeznaczona jest na rożnego rodzaju tekstylia, a tego nagromadzony ogrom : ręczniki w rozmiarach kąpielowych, mniejsze, malutkie, ścierki i ściereczki, prześcieradełka, pieluchy tetrowe, a wszystko uprasowane i złożone w kostkę. Część z nich stosowana na co dzień przy pielęgnacji stadka, chociażby przy wycieraniu molosowatych pysiów czy osuszaniu łap po spacerach, część podarowana mi przez moje klientki, życzące mi psiego przychówku ;-)
- jest też półeczka na psie ubranka – nie mam ich dużo, po jednym kubraczku dla krótkowłosych dziewczynek, jeden sprezentowany nam polarek, kilka mniejszych koszulek na wypadki podobne temu, kilka par dziecięcych skarpetek, kilka bandanek i chusteczek
- na kolejnej półce zgromadziłam smycze, obroże, szeleczki – w rozmiarach i tych “szczenięcych” i tych, na całkiem dorosłe już psiaki, jeden kaganiec weterynaryjny, ringówki, klikiery, zapas misek
- na następnej półce swoje miejsce znalazła makulatura ;-) katalogi z wystaw i cały stos “psich” czasopism – sięgam po nie niezwykle rzadko (by nie powiedzieć, ze wcale ;-) ), ale wyrzucić jakoś nie mam sumienia
I to by była cała pojemność sharpeiowej szafy :-)
Poza nią są jeszcze posegregowane dokumenty naszych psiaków w teczkach (każdy ma osobną), teczki z dokumentami z klubu hodowców oraz ZKwP, spory zbiór książek o tematyce kynologicznej, pudełko z książeczkami zdrowia, psia apteczka (tu łatwiej byłoby mi wymienić czego w niej nie ma ;-) ), koszyk z przyborami do pielęgnacji i kosmetykami, dwa spore pudła zabawek i pluszaków… wszystko to jednak już pod tzw. ręką :-)
Ach, no i składane krzesełka turystyczne (na wystawy) – te na szczęście stacjonują już w garażu :-)

Fani football’u

Posted by: adminin Rodzina
11
sty

Tevez i Cypress - zagorzali miłośnicy piłki nożnej :-)

Po półtoratygodniowym, cudownym lenistwie, wróciłam dziś do pracy. Droga do salonu przypomniała mi o przygotowaniach do czerwcowego Euro 2012, a przyznać trzeba, że Poznań od długiego już czasu prowadzi te przygotowania pełną parą. Kierowcy przeklinają coraz to nowe objazdy i korki związane z remontem miejskich dróg, ale ja znam taki duet, co to do pracy dojeżdzać nie musi i na Euro 2012 na pewno się cieszy. Tevez Natalki i Cypress Madzi, wujkowie mojej Simonki i niewątpliwie zdeklarowani fani football’u! Na zamieszczonym zdjęciu jeszcze słodkie maluszki, dziś już półtoraroczni młodzieńcy, wcale nie mniej urokliwi i nie mniej football’owi oddani!
Trzeba koniecznie zorganizować rodzinne spotkanie Simoni z murzynkami, nim Euro 2012 się rozpocznie i chłopaków trudno będzie odciągnąć od TV ;-)

Party!

Posted by: adminin Rodzina
6
sty

urodzinowe kartki dla SimonkiPamiętacie Asię i Miśka ? Na pewno. Nie raz już o nich tutaj pisałam. Króciutko więc tylko przypomnę, że Misiek (DALLAS Chińska Legenda) to przyrodni, młodszy braciszek Simonki, a Asia, to bardzo zakochana w nim pańcia. Rodzina o nas nie zapomniała i zorganizowała Simonce kameralną imprezę urodzinową! Bardzo sympatycznie było i oczywiście długo, bo jak już uda nam się z Asią spotkać, to na krótko po prostu się nie da :-) Misiek zajął się swoim gościem wspaniale. Poświęcił Simonce całą swoją uwagę, zabawiał jak tylko potrafił i chętnie użyczył swoich własności. Mowa tu w szczególności o jego ukochanej krówce, którą to ponoć Miś darzy uczuciem wielkim i ochoty na dzielenie łaciatym pluszakiem zazwyczaj nie ma. Dla siostrzyczki i z powodu takiej okazji zrobił dziś jednak wyjątek :-) Simonka została też obdarowana dwoma, prześlicznymi, urodzinowymi karteczkami (zdjęcie po lewej). To pierwsze w naszej kolekcji. Bardzo to miły gest i cudowna pamiątka. Jeszcze raz dziękujemy! Gorąco ściskamy i czekamy na kolejne spotkanie niecierpliwie, a zdradzę, że okazja ku niemu już niebawem! :-)

SONY DSCNa pomniejszonym zdjęciu moja 6,5-letnia Fionka podczas zabawy z 2-letnią Simonką. Widok taki to w naszym domu urocza codzienność. Zapasy rano, dzikie zabawy popołudniu i kotłowanie wieczorem. Fionka nigdy nie odmawia Simonce, gdy ta ma ochotę na harce, a ochotę to młoda ma prawie nieustannie. Starsza Fiona kondycją wcale nie ustępuje Simonie i tu dochodzę do sedna – czyli korzyści z posiadania w domu młodszego towarzysza. Korzyści dla starszego zwierzęcia rzecz jasna. Żywiołowe szczenię, którym trzeba było się zająć i dotrzymać mu kroku, pozwoliło przedłużyć Fionce jej własną młodość. Obawiam się, że mając do dyspozycji jedynie Krzysia, Fionka byłaby już dziś nieco podstarzałą, ospałą i leniwą panną. Sprawność, aktywność i “szczeniackie zachowania” naszej najstarszej psiny cieszą ogromnie, oby zostało tak Fioneczce jak najdłużej!